Nienawidzę korytarzy, ale trzeba znaleźć Bradleya.
Niepewnie ruszyłem. Chwilę potem zacząłem biec. Wtem były dwie drogi do wyboru.
Pójść w lewo? Czy jednak pójść w prawo? W którą stronę by poszedł Bradley? Na ścianie z lewej strony jest napisane "To jeszcze nie koniec."
Skręciłem w prawo. Zacząłem wołać chłopaka.
- Bradley! Bradziu! Gdzie jesteś? - Rozglądałem się wszędzie.
- Bradziu. Gdzie jesteś. Bradley. Bradley! - Słyszałem szepty powtarzające moje słowa.
Zatrzymałem się i powoli obracałem. Widziałem jak kilka cieni przemieszcza się w moją stronę. Spanikowałem i biegłem przed siebie. Zerknąłem w bok. Niedaleko mnie był jeden z nich, lecz większy niż inne. Odwrócił się a moją stronę. Złapaliśmy kontakt wzrokowy. Wyszczerzył swoje wielkie zębiska w psychiczny uśmiech. Zbliżał się do mnie z ogromną prędkością. Gdy był coraz bliżej mnie, widziałem dokładniej jego wyraz twarzy. Oczy miał.. o zgrozo... Jego oczy.. Były całkiem puste. To coś rzuciło się na mnie. Ostatnie co widziałem to jak był cały we krwi i kąsał mnie do końca. Aż wyssie ze mnie wszystko.
Czy słyszysz mój krzyk?
Czy słyszysz mój wrzask?
To tylko strach.
Czuję się zagubiony w tym świecie.
Czy mi pomożesz?
Czy słyszysz moje wołanie?
Czy mnie słyszysz?
Obudziłem się. Miałem cały rozmazany obraz. Co się właściwie stało? Ledwo wstałem z zimnych kafelek. Kuśtykałem. Och, rażące lampy migoczą. To gorsze niż by normalnie świeciły. Na kafelkach były różnej wielkości plamy. Podniosłem wzrok do góry. Miałem złe przeczucia co do krwi, która znajdowała się wszędzie. Na podłodze, ścianach i suficie. Muszę być silny. Muszę pokonać ten odór. Przyspieszyłem tępo. Nie wiem jak długo szedłem. Nogi mi odpadały. Stałe światło! Zacząłem biec w jego stronę. Zatrzymałem się na skrzyżowaniu. Spojrzałem na ścianie. Po mojej stronie jest napisane "To jeszcze nie koniec." Spojrzałem w prawo. Na końcu korytarza było pomieszczenie.
Zaraz, zaraz... Ja tu byłem! Błądziłem cały czas w kółko!
Upadłem na kolana. Osłabłem. Jestem wściekły.
- CO TO ZA CHOLERNA GRA?! WYPUŚCIE MNIE STĄD!!! - Wrzeszczałem. Waliłem pięściami w podłogę i dławiłem się łzami.
JAK JA MAM SIĘ STĄD WYDOSTAĆ?!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz