niedziela, 26 lipca 2015

Rozdział 1 Gdzie Jestem?

Szczęście..
Co to takiego jest szczęście? Jak je zaznać? Gdzie je szukać?
Dla każdego, szczęście jest w różnej postaci, oraz oznacza co innego. Niektórzy nadają imiona swoim szczęściom. Należę do takich osób, a moje szczęście ma na imię Bradley.
A no właśnie, gdzie ja jestem?
Widzę ciemność. Jestem sam w ciemności.
Gdzie mam iść? W którą stronę? Chyba się zgubiłem. Którędy droga?
Szedłem przed siebie. Nagle w coś wszedłem.
- Ej uważaj trochę co?! - Odezwał się pewien facet.
Odskoczyłem przerażony do tyłu.
- Przepraszam, nie zauważyłem pana.. Tu jest tak ciemno.. - Zacząłem się tłumaczyć.
Spojrzał na mnie uważnie i rechotał. Przerażał mnie ten rechot. Jeszcze do tego kaszlał.
- Nowy? - Zapytał.
- Nowy, ale w czym? - Nie rozumiałem.
Wybuchł śmiechem. To było dla mnie przedziwne uczucie. Ciemno wszędzie, a ten człowiek świecił..
Jakby posmarował się cały farbą fluoroscencyjną koloru zielonego.
- Co tu robisz? Taki młody? - Podszedł do mnie powoli.
- Chyba się zgubiłem..
- Chyba tak. - Przytaknął
- Gdzie ja jestem? - Spojrzałem w jego oczy. 
Oczy? Co ja mówię? On nie miał oczu. Miał tylko czarne dziury w ich miejscu.
- Spójrz, co widzisz?
- Ale gdzie mam spojrzeć? - Rozglądałem się.
- Wszędzie. - Wskazał ręką.
- Nic nie widzę.. - Położył rękę na moim ramieniu.
- Witam Cię w nicości.
Nicości? Gdzie? Jak to? To jakiś zły sen..
Przetarłem swoje oczy.
Zielony facet klasnął. Pojawiło się krzesło. Nie dowierzałem własnym oczom. Usiadł. Przedmiot, również miało kolor zielony.
- Jesteś tu tylko ty? 
- A widzisz tu kogoś innego prócz mnie? Było mi pisane siedzieć samotnie.
Nie wiedziałem co go jeszcze zapytać.. Jest tyle rzeczy, na które nie znam odpowiedzi..
- Zastanawiasz się pewnie co tu robisz hm? - Przerwał niezręczną ciszę.
- Tak..
- To proste. Jesteś na razie w pierwszej fazie. - Zaczął.
- Pierwszej fazie czego? - Uniosłem brew ku górze.
- Eh co za tępy dzieciak.. - Burknął pod nosem. - Umarłeś. To jest pierwsza faza. Jesteś w nicości. Później będziesz w piekle, niebie, zejdziesz na ziemie, albo i zostaniesz w nicości. Lecz, uważaj na fałszywców. - Pogroził palcem.
Piekło? Niebo? Ziemia? Nicość? Szczerze mówiąc, nie wiedziałem, że po śmierci jest tak skomplikowanie..
W czarnej otchłani ujrzałem czerwoną mgiełkę. Przymrużyłem oczy. Sylwetka jakiegoś mężczyzny. Zniknęła.
- Connor? To Ty? - Odwróciłem się.
Ta czerwona postać, to Brad. Niezmiernie się ucieszyłem gdy go zobaczyłem.
- Bradziu, to Ty. Myślałem, że Cię już nigdy nie zobaczę! - Wtuliłem się w niego bardzo mocno.
- Conny, bo mnie udusisz! - Zaśmiał się.
Śmiech. Słyszę jego śmiech! Melodia dla moich uszu. Tak bardzo brakowało mi jego osoby przy sobie. Nie mogłem się nacieszyć.
- Słońce.. Nie płacz. Jestem przy Tobie. - Uśmiechnął się szeroko i wycierał łzy z moich policzków.
- Tak bardzo mi Ciebie brakowało Brad..
- Już ćsii.. spokojnie. - Pogładził mnie po głowie i musnął moje usta.
W jego objęciach byłem bezpieczny. Nie bałem się. Czułem tylko ciepło. Jego ciepło.
W pewnej chwili oślepiło mnie bardzo jaskrawe światło. Po paru minutach widziałem ledwo czyjąś twarz.
- Widzę, że miło spędzacie czas w tak mrocznym miejscu. - Powiedział ten ktoś bardzo spokojnym głosem.
- Mrocznym? - Zapytał loczek.
- Bradley.. oj Bradley. - Zaśmiał się - Tu nie ma nic.Spójrz tylko.
- Widzę. Tu jest Connor. Wszystko czego pragnę. Z nim nic nie jest mroczne.. Nic nie jest szare. - Patrzył mi prosto w oczy
- Miło się na was patrzy, ale mam bardzo złe wieści dla was.. - Posmutniał.
Spojrzeliśmy z brunetem po sobie.
Jakie złe wieści? Co się stało?

2 komentarze:

Unknown pisze...

Już pierwszy rozdział a ty mi tu ze złymi wieściami wyjeżdżasz?! No proszę cię! Jezu ale się cieszę, że jest druga część! Błagam nie rozdzielaj ich... BŁAGAM! Czekam na next :****

XXXX pisze...

Zapowiada się bardzo ciekawie ;)
Czekam na next :* I bardzo sie cieszę‚ że jest następna część.